Artykuł Dodaj artykuł

Mikroapartamenty przy lotnisku prawie gotowe

23-12-2019, 10:35

Mikroapartamenty przy lotnisku prawie gotowe

Kończy się budowa pierwszego etapu inwestycji Minimaxy we Wrocławiu. Klucze do lokali inwestorzy odbiorą już w pierwszych miesiącach nowego roku. Sami zdecydują, czy wynajmować lokale na własną rękę, czy powierzyć to operatorowi. Pełną swobodę dają im prawa właścicielskie.

W dwóch budynkach z mikroapartamentami trwają intensywne prace wykończeniowe: tynkowanie, wykańczanie części wspólnych, montaż płytek na klatkach schodowych.  Prowadzone są również ostatnie prace przy elewacjach. Pierwszy etap Minimaxów będzie gotowy pod koniec grudnia. 

W 4-piętrowych budynkach przy ul. Zarembowicza tuż przy wrocławskim lotnisku znalazło się 128 mikroapartamentów jednopoziomowych i dwupoziomowych (z antresolą). Wszystkie mają balkony. Ich powierzchnia całkowita to 24 mkw. Na takim metrażu jest miejsce na łazienkę, przedpokój i pokój dzienny z aneksem kuchennym. Antresola daje dodatkową przestrzeń na biuro lub na sypialnię. W budynkach są lokale usługowe, a przed nimi miejsca postojowe.

– Blisko stąd do autostrady i do lotniska, dlatego spodziewamy się, że z Minimaxów skorzystają przede wszystkim pracownicy przyjeżdżający do Wrocławia na kontrakty oraz przedsiębiorcy – mówi Krzysztof Jabłoński, doradca inwestora Minimaxów, prezes biura Iglica Nieruchomości, zajmującego się komercjalizacją obiektu.  – Okolica oferuje wszystko, co potrzebne do komfortowego życia. Inwestycja jest łatwo dostępna dla zmotoryzowanych i korzystających z komunikacji miejskiej – dodaje.

Niedaleko Minimaxów znajduje się m.in. Wrocławski Park Przemysłowy i Wyższa Szkoła Bankowa. Krzysztof Jabłoński przewiduje, że inwestorzy nie będą mieli problemów ze znalezieniem najemców. A ci zgłaszają duży popyt na mikroapartamenty, co pokazują wyniki sprzedaży: – Są bardzo dobre. Przed końcem budowy wszystkie lokale mają właścicieli. Minimaxy kupują inwestorzy prywatni albo firmy z myślą o swoich pracownikach. Wśród nabywców są także osoby z zagranicy: ze Szwecji, Irlandii, z Miami w USA i z Anglii. 

Co ważne, nabywcy lokali w Minimaxach stają się ich pełnoprawnymi właścicielami. Podpisują umowy w formie aktu notarialnego, a płatności dokonują na rachunek zastrzeżony banku, nie na rachunek dewelopera.

– Takie rozwiązanie to duże zabezpieczenie. Spełnia taką samą rolę co rachunek powierniczy przy umowach deweloperskich – wyjaśnia Krzysztof Jabłoński. – Warto podkreślić, że inwestycja jest finansowana z kredytu bankowego, co redukuje ryzyko komplikacji przy realizacji inwestycji prawie do zera. Pieniądze klientów trafiają na rachunek zastrzeżony na poczet spłaty kredytu. Minimaxy to zatem bezpieczna inwestycja – zaznacza.

Po odebraniu kluczy – co nastąpi do końca marca – inwestorzy dysponują lokalem w dowolny sposób. Mogą samodzielnie poszukać najemców, albo skorzystać z usług operatora z 10-letnim doświadczeniem w tym obszarze. Właściciel może także zamieszkać w mikroapartamencie.

– Niczego nie narzucamy. Nabywcy mają pełną swobodę, mogą korzystać z lokalu we własnym zakresie – zapewnia Krzysztof Jabłoński. 

Budowa pierwszego etapu Minimaxów rozpoczęła się nieco ponad rok temu. Generalnym wykonawcą jest przedsiębiorstwo Alfa-Dach, obecne na polskim rynku budowlanym od 25 lat. Inwestor podkreśla, że terminowość wykonania była jednym z priorytetów. Obok wykańczanych właśnie budynków powstaną dwa kolejne. Minimaxy to w sumie 264 kameralne apartamenty z przeznaczeniem do wynajęcia na krótki lub długi okres.

Podobne artykuły