21-11-2025, 07:45

Polacy coraz częściej mieszkają w domach wielopokoleniowych – nie tylko z wyboru. Młodzi dorośli przeciągają moment wyprowadzki, seniorzy potrzebują wsparcia, a rynek nieruchomości szuka odpowiedzi na te wyzwania. Rozwiązaniem mogą być osiedla, które łączą pokolenia i redefiniują pojęcie wspólnoty sąsiedzkiej.
Europa się starzeje. Według danych Eurostatu pod koniec 2025 roku osoby po 65. roku życia będą już stanowiły ponad 21 proc. populacji Unii Europejskiej. Równolegle w Polsce rośnie odsetek młodych dorosłych, którzy nadal mieszkają z rodzicami. Według badań WBJ aż dwie trzecie Polaków w wieku 25–34 lat wciąż pozostaje w domach rodzinnych. Te dwa zjawiska – starzejące się społeczeństwo i wydłużona zależność młodych – generują nowe wyzwania dla urbanistyki i rynku mieszkaniowego. W odpowiedzi na nie, coraz częściej mówi się o konieczności integracji pokoleń w jednej przestrzeni.
– Aby takie koncepcje działały, architektura musi być elastyczna i funkcjonalna. Kluczowe są przestrzenie wspólne – np. klub mieszkańca, ogród społecznościowy, strefy aktywności dostosowane zarówno do dzieci, jak i seniorów. Infrastruktura codzienna obejmuje m.in. wózkownie, windy, szerokie przejścia i łatwy dostęp do usług. Same mieszkania projektuje się natomiast w układach modułowych – z możliwością łączenia i dzielenia lokali w zależności od potrzeb rodziny, seniora czy singla. Dzięki temu osiedla „dla wszystkich pokoleń” odpowiadają na zmieniające się warunki życia, a jednocześnie budują poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności – mówi Paweł Koperski, architekt i członek zarządu Q3D Concept.
Po 2019 roku w Łodzi, Warszawie i Wrocławiu zaczęły działać pierwsze pilotażowe domy międzypokoleniowe, opisane w badaniu Agnieszki Labus pt. “Alternative forms of housing for longevity based on case studies of multigenerational houses in Poland”. Ich fundamentem są trzy filary: opieka, edukacja i animacja. W praktyce oznacza to, że budynek nie pełni wyłącznie funkcji mieszkalnej, lecz staje się miejscem integracji, wspólnej nauki oraz wzajemnego wsparcia.
Badanie Agnieszki Labus pokazuje, że projekty tego typu mają w sobie potencjał, ale napotykają też na konkretne wyzwania. Po pierwsze – architektura ma znaczenie: najlepiej sprawdzają się obiekty od początku projektowane z myślą o wielu grupach wiekowych, jak we Wrocławiu, gdzie udało się połączyć mieszkania, rehabilitację, przedszkole i przestrzenie wspólne. Po drugie – bez systemowego wsparcia i stałej animacji społecznej idea szybko traci dynamikę. Przykład domu wielopokoleniowego w Łodzi dowiódł, że nawet świetnie zrewitalizowany budynek nie utrzyma integracji, jeśli zabraknie tam regularnych działań. Po trzecie – otwartość na otoczenie budynku decyduje o jego sile. Warszawska kamienica z klubokawiarnią pokazała, że integracja międzypokoleniowa najlepiej działa wtedy, gdy angażuje też sąsiadów spoza inwestycji.
Generalny wniosek jest jasny: domy międzypokoleniowe mogą stać się realną odpowiedzią na starzenie się społeczeństwa i potrzeby młodych dorosłych, ale tylko wtedy, gdy łączą elastyczne rozwiązania architektoniczne z trwałym zapleczem instytucjonalnym i programem animacyjnym
– Korzyści z takiego podejścia są wielowymiarowe. Seniorzy unikają izolacji i zyskują codzienny kontakt z innymi mieszkańcami, młodsze pokolenia korzystają z doświadczenia starszych, a rodziny z dziećmi mogą liczyć na lokalną, sąsiedzką sieć wsparcia. Tego typu osiedla są też atrakcyjne dla deweloperów – integrują różne grupy odbiorców, dzięki czemu są bardziej odporne na wahania demograficzne i zmieniające się trendy rynkowe. Dodatkowo sprzyjają budowaniu silnych więzi społecznych, które przekładają się na większe poczucie bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców. W dłuższej perspektywie stają się też przykładem nowoczesnego, zrównoważonego planowania przestrzeni miejskiej – mówi architekt Witold Padlewski, członek zarządu Q3D Concept.
Artykuł zewnętrzny
Podobne artykuły
Komentarze