Rosnąca liczba nowych mieszkań na rynku stwarza kupującym pole do negocjacji cen. Z drugiej strony, część osób spieszy się z zakupem w obawie, że w styczniu o kredyt będzie znacznie trudniej
Jak chronić oszczędności przed inflacją i drożyzną? Czy nadal warto kupić mieszkanie, by chronić kapitał, a następnie zarabiać na wynajmie? Jak postrzegać takie rozwiązania w sytuacji rynkowej, kiedy regularnie rosną ceny nieruchomości, a także stopy procentowe? Na te i wiele innych pytań odpowiadają nasi eksperci. Sprawdźmy, czy własne M będzie dobrym pomysłem w niełatwych czasach.
O tym, że na rynku brakuje ciekawych i dogodnych lokalizacji pod budowę osiedli czy biurowców – nikogo nie trzeba przekonywać. Wynika to z rekordowej aktywności deweloperów i wciąż wysokiego popytu na nowe mieszkania. Mimo to, jak pokazują najnowsze badania przeprowadzone przez Deloitte, inwestorzy optymistycznie podchodzą do realizacji kolejnych projektów. Na drodze do osiągnięcia sukcesu często jednak stoją nieprzywidziane trudności czy wyzwania, z którymi deweloperzy muszą się zmierzyć.
OKAM planuje nowe inwestycje, które zostaną wprowadzone do sprzedaży w 2020 roku.
Od kilku lat w Polsce coraz popularniejsze staje się posiadanie własnego apartamentu, w którym można spędzać urlopy i wakacje, do którego można spontanicznie wyjechać na weekend break.
Parki magazynowe wybudowane pięć czy dziesięć lat temu w wielu aspektach nie ustępują nowym obiektom. Powstawały w najlepszych okołomiejskich lokalizacjach, są dobrze skomunikowane i stale modernizowane. Co jednak najważniejsze: jest to powierzchnia do wynajęcia „od zaraz” i w stosunkowo dobrej cenie – mówi Michał Kozar, Associate w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Magazynowych Newmark Polska.
Najczęstszym problemem osób poszukujących nowego mieszkania jest to, czy lepiej skorzystać z oferty rynku wtórnego, czy pierwotnego. Współczesny rynek nieruchomości kusi tysiącami propozycji atrakcyjnych mieszkań w doskonałych lokalizacjach. Który wybór będzie rozsądniejszy i bardziej opłacalny? Dlaczego nowe mieszkania cieszą się taką popularnością?
Rok 2020 nie był dobrym okresem dla osób czerpiących zyski z najmu mieszkań. Lockdown wywołany pandemią Covid-19 sprawił, że studenci zostali zmuszeni do nauki zdalnej i w zdecydowanej większości powrócili do rodzinnych domów. Zresztą, tak samo jak wielu pracowników z zagranicy, którzy na co dzień mieszkali i zarabiali w Polsce.
Od połowy ubiegłego roku zainteresowanie zakupem mieszkań nie słabnie. Motorem sprzedaży nie jest, jak by się mogło wydawać, wejście w życie nowego programu dopłat, bo niewielka cześć oferty deweloperów mieści się w limitach cen, które są w nim narzucone.
Po pierwszym półroczu 2020 roku Polska utrzymuje dominującą pozycję w regionie CEE, ciesząc się najwyższą różnorodnością produktów inwestycyjnych oraz największym zróżnicowaniem inwestorów. Pomimo spowolnienia spowodowanego pandemią COVID-19 oraz jedynie dwóch miesięcy pełnej aktywności inwestycyjnej, obroty na rynku osiągnęły poziom prawie 3 mld euro, co przewyższa wynik z analogicznego okresu 2019 roku.
W lipcu br. banki i SKOK-i przesłały zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę niższą o 3,5 procent w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – wynika z najnowszych danych BIK. Aktualny odczyt indeksu jest już kolejnym sygnałem odbudowy popytu na rynku kredytów mieszkaniowych. W porównaniu do czerwca 2020 r. liczba wnioskujących wzrosła o 7,3%, zaś w stosunku do kwietnia 2020 r. aż o 39,3%.
Przypadające na dziś Święto Niepodległości w Stanach Zjednoczonych i związane z tym skrócenie sesji środowej i czwartkowej powodują, że zmiany cen aktywów w Europie są niewielkie. Bez większego echa przeszły nawet opublikowane wczoraj słabe dane o stanie amerykańskiego sektora usług.
Rynek najmu w ciągu kilku miesięcy przeżył duży szok. W związku z napływem uchodźców oraz powrotami studentów i pracowników do biur w miastach popyt przewyższył podaż. Jednak nawet bez tak wyjątkowych okoliczności generował zyski.
Miniona dekada na stołecznym rynku nieruchomości upłynęła wyjątkowo ciekawe. Obserwowaliśmy powstawanie olbrzymich osiedli jak Tarchomin, miasteczko Wilanów czy Nowy Ursus. Był okres hossy i bessy. Koniunktura w 2. połowie dziesięciolecia przyczyniła się do gwałtownego wzrostu cen - metr mieszkania drożeje z miesiąc na miesiąc. Koniec dekady to z kolei trudny czas zarówno dla inwestorów, jak i kupujących.