nieruchomosci

Szanowny Użytkowniku,

Zanim zaakceptujesz pliki "cookies" lub zamkniesz to okno, prosimy Cię o zapoznanie się z poniższymi informacjami. Prosimy o dobrowolne wyrażenie zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych partnerów biznesowych oraz udostępniamy informacje dotyczące plików "cookies" oraz przetwarzania Twoich danych osobowych. Poprzez kliknięcie przycisku "Akceptuję wszystkie" wyrażasz zgodę na przedstawione poniżej warunki. Masz również możliwość odmówienia zgody lub ograniczenia jej zakresu.

1. Wyrażenie Zgody.

Jeśli wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych przez naszych Zaufanych Partnerów, które udostępniasz w historii przeglądania stron internetowych i aplikacji w celach marketingowych (obejmujących zautomatyzowaną analizę Twojej aktywności na stronach internetowych i aplikacjach w celu określenia Twoich potencjalnych zainteresowań w celu dostosowania reklamy i oferty), w tym umieszczanie znaczników internetowych (plików "cookies" itp.) na Twoich urządzeniach oraz odczytywanie takich znaczników, proszę kliknij przycisk „Akceptuję wszystkie”.

Jeśli nie chcesz wyrazić zgody lub chcesz ograniczyć jej zakres, proszę kliknij „Zarządzaj zgodami”.

Wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Możesz zmieniać zakres zgody, w tym również wycofać ją w pełni, poprzez kliknięcie przycisku „Zarządzaj zgodami”.



Artykuł Dodaj artykuł

Dla kogo mieszkanie TBS – i dlaczego wciąż nie dla wszystkich?

31-07-2025, 07:19

Mieszkania w ramach TBS i SIM zyskały na znaczeniu jako realna alternatywa dla rynku komercyjnego, ale dziś nie chodzi już o to, ile ich powstało, tylko dlaczego nie powstaje ich więcej. Brak finansowania, zablokowane ustawy i przeciągające się procedury administracyjne sprawiają, że budownictwo społeczne w Polsce – choć gotowe do działania – znajduje się w impasie.

mieszkanie TBS
mieszkanie TBS

Mieszkanie TBS

Brak impulsu

Z danych GUS wynika, że w I kwartale 2025 roku oddano do użytku 740 mieszkań społecznych czynszowych w ramach TBS i SIM. To ponad 21 proc. więcej niż rok wcześniej i więcej niż łącznie wszystkich lokali komunalnych, spółdzielczych i zakładowych. Problem tkwi jednak w tym, że to wciąż zaledwie ułamek realnych potrzeb Polaków. Kolejka oczekujących na mieszkania z zasobów gminnych wynosi dziś ponad 126 tys. gospodarstw domowych. Co więcej, w zeszłym roku i na początku bieżącego, podmioty chcące budować mieszkania społeczne (jak TBS-y) złożyły do Banku Gospodarstwa Krajowego 374 wnioski o preferencyjne kredyty. Ile z nich ostatecznie sfinansowano? Jedynie 166. To oznacza, że mogło powstać ponad 26 tys. mieszkań, a powstanie mniej niż 10 tys. W okresie ostatnich kilku lat, czyli 1-3 tys. rocznie.

- Dzisiaj system TBS-ów nie działa w skali, która mogłaby realnie odpowiedzieć na kryzys mieszkaniowy w Polsce. Mamy sytuację, w której w gminach działają TBS-y, ale  gminy nie prowadzą spójnej polityki, nie zbierają ich przy jednym stole, nie współpracują z nimi. Kraków ma np. jedenaście TBS-ów, które wybudowały prawie 5 tys. mieszkań, ale od ponad 10 lat - nic nowego. Do budowy zgodnie z zapisami ustawy potrzebna jest partnerska współpraca gminy, a tej od lat brak. TBS nie korzystają w żaden sposób z budżetu gminy, jednak bez współpracy nie mogą się ubiegać o dofinansowanie państwowe, które pozwala realizować naprawdę tanie mieszkania. Ratusz od wielu lat nie podejmuje rozmów o partnerstwie, mimo że same TBS-y od dawna domagają się tego. Liczymy, że obecna, nowa władza zdecyduję się w końcu na współpracę -  mówi Robert Grela, Prezes Krakowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego. - Chodzi o potrzeby młodych osób, rodzin, nauczycieli, pracowników socjalnych, bibliotekarek – ludzi, których nie stać na zakup mieszkania, bo kosztuje ono dziś często milion złotych. I nie mamy tu na myśli luksusu, tylko  podstawowy standard. System TBS-ów miał odpowiadać na potrzeby tych osób, ale niestety nie jest w stanie, bo brakuje mu narzędzi i spójnej strategii. Ogromnym utrudnieniem jest również mała dostępność działek  i ich wysoka cena, a tych im nikt nie daje, dlatego tu również konieczna jest współpraca z gminą i szukanie wspólnych, długofalowych rozwiązań – dodaje.

Bariery i półprawdy

Największą przeszkodą jest dziś brak konkretnych decyzji politycznych i finansowych. Miliard złotych, który mógłby zostać uruchomiony z rezerwy budżetowej, czeka na podpis ministra. Projekt ustawy umożliwiającej ten ruch, znajduje się obecnie u Prezydenta, a każda zwłoka oznacza, że TBS-y mogą stracić ważność pozwoleń, szanse na środki z KPO i zapał do dalszych działań.

– Rozwiązania są i co ważne, są to rozwiązania realistyczne. Potrzeba przede wszystkim jasnych reguł działania i współpracy z gminami, równej dla wszystkich TBS.  Takie mieszkania można budować dla różnych grup – rodzin z dziećmi, dla singli, dla seniorów. Jedni będą szukać większego lokalu z balkonem, inni - małego, bliżej centrum. Ten system daje elastyczność, możliwości jest wiele – mówi Prezes Krakowskiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Wśród barier nie brakuje też błędnych przekonań – choćby tych, że wsparcie finansowe trafia wyłącznie do podmiotów publicznych, a prywatni operatorzy nie powinni uczestniczyć w systemie budownictwa społecznego. Tymczasem przykłady z zagranicy pokazują, że skuteczność tego modelu nie zależy od formy własności, ale od jakości projektu, współpracy z miastem i jasnych zasad finansowania.

- Dotacja idzie za konkretnym projektem – dobrze przygotowanym, społecznym, potrzebnym. Jednak lepszy od dotacji będzie mechanizm zwrotny, pieniądze wrócą do systemu i budownictwo się samo rozkręci - mówi Robert Grela - My bardzo byśmy chcieli być takim Wiedniem, tylko nie bardzo wiemy, na czym ten ich model dokładnie polega. Opowiadamy sobie historie, wzdychamy do Austrii, a nie rozumiemy, że tam system działa dlatego, że burmistrz Wiednia współpracuje z kilkudziesięcioma różnymi podmiotami – i większość z nich to prywatni operatorzy i spółdzielnie, którzy budują mieszkania społeczne. To są konkretne, działające narzędzia. Spójrzmy prawdzie w oczy - Wiedeń tego nie robi tylko z miłości do ludzi – tylko dlatego, że to się po prostu opłaca. A u nas? U nas się mówi, że nic się nie da, że nie wyjdzie. I dlatego dalej stoimy w miejscu. W efekcie mamy sytuację, w której TBS-y mają budować 1000 mieszkań rocznie w skali kraju, a w skali Krakowa to raptem 20-30 mieszkań w ciągu roku, czyli w zasadzie nic. Tymczasem my potrzebujemy 10-20 tysięcy mieszkań rocznie w skali kraju i co najmniej 500-1000 rocznie w samym Krakowie – i to nie luksusowych, tylko prostych, tanich, społecznych lokali pod wynajem długoterminowy. Musimy myśleć o mieszkalnictwie jak o infrastrukturze społecznej, tak jak o szkołach, wodociągach, ciepłownictwie. Nie da się budować Państwa, jeśli nie ma się gdzie mieszkać. I jeśli, mimo posiadania w Krakowie jedenastu tego typu doświadczonych instytucji, nie jesteśmy w stanie tego zagwarantować, to mamy do czynienia z systemową porażką – podsumowuje.

Artykuł zewnętrzny