19-08-2025, 09:45

Rekordowe notowania deweloperów na GPW, spadające stopy procentowe i rosnący popyt na kredyty mieszkaniowe przyciągają uwagę inwestorów. Coraz więcej z nich spogląda również na lokalizacje poza wielkimi miastami. Eksperci wskazują nowe trendy i przestrzegają przed wyciąganiem zbyt pochopnych i uproszczonych wniosków.
Z tego tekstu dowiesz się:
Indeks WIG-Nieruchomości osiągnął pod koniec lipca poziom 5666 punktów – najwyższy od listopada 2007 roku. To sygnał, że inwestorzy wierzą w dalszy rozwój sektora deweloperskiego i wzrost zysków firm budujących mieszkania.
– Obserwujemy klasyczny przykład odwrotnej korelacji między stopami procentowymi a koniunkturą na rynku mieszkaniowym. Lipcowa obniżka stóp procentowych o 25 punktów bazowych do 5 proc. była katalizatorem obecnych wzrostów. Każda obniżka o 0,5 pkt proc. zwiększa zdolność kredytową Polaków o około 5 proc., co bezpośrednio przekłada się na popyt. Choć dziś, co trzeba podkreślić, na rynku liczą się najbardziej inwestorzy kupujący za gotówkę - mówi Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.
Największe spółki deweloperskie notują rekordowe lub bliskie rekordom wyceny. Dom Development osiągnął 240 zł za akcję, Murapol utrzymuje się na poziomie 40 zł, a Atal notowany jest po 55 zł. Biuro Maklerskie mBanku podwyższyło rekomendacje dla czterech największych deweloperów, prognozując wzrosty rzędu 11-15 proc. w perspektywie najbliższych 12 miesięcy.
Spadający wskaźnik WIBOR, który po raz pierwszy od trzech lat znalazł się poniżej 5 proc. (obecnie 4,94 proc.), zwiększa atrakcyjność inwestycji w nieruchomości względem lokat bankowych.
– Przy malejących stopach procentowych nieruchomości stają się jeszcze bardziej atrakcyjną formą lokowania kapitału. Rynek spodziewa się kolejnych obniżek stóp przy spadającej inflacji, co sprawia, że inwestycja w mieszkanie na przykład na wynajem staje się znacznie bardziej opłacalna niż trzymanie pieniędzy na lokacie – podkreśla Radosław Jodko.
– To, co widać dziś wyraźnie i co warto brać pod uwagę, to to, że coraz więcej inwestorów zwraca uwagę na lokalizacje wypoczynkowe, ale już nie tylko te popularne do tej pory nad morzem czy w górach. Coraz więcej uwagi przyciągają Mazury, gdzie można powiedzieć, że dopiero rozwija się rynek nieruchomości wakacyjnych i apartamentów inwestycyjnych - dodaje Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji RRJ Group.
– I faktycznie Mazury wydają się obecnie jednym z najciekawszych kierunków inwestycyjnych w Polsce. Przy dobrze zaplanowanej inwestycji stopa zwrotu z najmu może sięgać nawet 8-10 proc. rocznie, co przy obecnych stopach procentowych jest bardzo atrakcyjne – dopowiada Jodko.
Mimo optymistycznych prognoz eksperci zwracają uwagę na długoterminowe wyzwania. Analitycy Alior Banku szacują, że w związku ze zmianami demograficznymi już w 2028 roku popyt na mieszkania w miastach może zostać częściowo zaspokojony.
– Demografia to wielkie wyzwanie gospodarcze w całej Europie. Ale na rynek nieruchomości wpływ mają szersze trendy, choćby przemieszczania się, coraz częściej szukamy miejsc mniej zaludnionych, z dala od upałów tak charakterystycznych dla basenu Morza Śródziemnego. No i oczywiście widzimy dziś skokowy rozwój rynku instytucjonalnego najmu, co może wpływać na to, że popyt utrzyma się na wysokim poziomie dłużej, niż wskazywałyby same dane demograficzne – wyjaśnia Jodko.
Eksperci są zgodni – obecny moment jest korzystny dla inwestycji w nieruchomości, zarówno w tradycyjnych lokalizacjach miejskich, jak i w regionach wypoczynkowych.
– Dla inwestorów długoterminowych polecam mieszkania w dużych miastach z dobrą lokalizacją i dostępem do komunikacji publicznej. Dla tych, którzy szukają wyższych stóp zwrotu i są gotowi na większe zaangażowanie, apartamenty wakacyjne na Mazurach czy w górach mogą być ciekawą alternatywą. Kluczowe jest jednak przeprowadzenie dokładnej analizy lokalizacji i potencjału wynajmu – uważa Radosław Jodko.
Artykuł zewnętrzny
Podobne artykuły
Komentarze