02-07-2026, 09:05

Zlokalizowanie świątyni muzyki w miejscu zdominowanym przez hałas metropolii - to zadanie jakie postawiono przed architektami w Krakowie. Projektanci z pracowni plus3-architekci potraktowali tę trudną sytuację jako szansę - zaproponowali bryłę wprowadzającą ład i spokój tam, gdzie rytm dnia dyktują hałaśliwe arterie i nieustanny ruch.
Nowa Filharmonia im. Karola Szymanowskiego w Krakowie powstaje przy Rondzie Grzegórzeckim, jednym z najtłoczniejszych węzłów komunikacyjnych miasta. To miejsce zdominowane przez zróżnicowaną, często chaotyczną zabudowę - od niskich kamienic po biurowce. W szerszej skali inwestycja wpisuje się w plan przesuwania kulturalnego ciężaru miasta na wschód. Filharmonia ma stworzyć nową oś kulturalną, współbrzmiąc z pobliską Operą Krakowską i Teatrem Variété.
- Zamysł naszego projektu narodził się z mocnej konfrontacji zgiełku i ciszy. Czysta, geometryczna forma budynku stała się wręcz jej emanacją - podkreśla Katarzyna Głażewska, współtwórczyni projektu z plus3-architekci. I dodaje: - Ważne w naszej koncepcji było utrzymanie tego napięcia pomiędzy formalną równowagą projektowanego budynku, odbieranego z różnych perspektyw, a dynamiką linii tramwajowych i mocno obciążonych miejskich arterii.
W projekcie budynek został odsunięty w głąb działki, a wolną przestrzeń od strony ronda, ale też wzdłuż Al. Pokoju i Al. Powstania Warszawskiego zajął gęsty park. Filharmonia zanurza się zieleni drzew i krzewów, które działają jak naturalny, wielowarstwowy ekran akustyczny.
- Filtr natury łagodzi miejską infrastrukturę, zamieniając zgiełk skrzyżowania w akustyczne tło - tłumaczy Katarzyna Głażewska.
Jednocześnie park otwiera filharmonię na codzienne życie miasta, a plac i zieleń stają się naturalną częścią trasy spacerowej prowadzącej w stronę, oddalonej zaledwie o kilkaset metrów, Wisły.
Wejście do budynku znajduje się od strony al. Pokoju. Z tej perspektywy filharmonia jest wyraźnym akcentem przy ruchliwym węźle komunikacyjnym. Wystarczy jednak ruszyć ścieżką w kierunku ronda Mogilskiego, aby zobaczyć, jak podłużna bryła staje się spokojnym tłem dla parku. Od tej strony, na dachu budynku, dostępne są też tarasy widokowe, z których otwiera się panorama Wawelu i Kazimierza.
Z daleka filharmonia tworzy rzeźbiarską kompozycję smukłych, pionowych brył o zróżnicowanej wysokości. Pomiędzy nimi widoczne są wąskie prześwity. W miarę zbliżania się przez park, budynek stopniowo wyłania się zza drzew. Dopiero stąd widać, że szczeliny przecinające bryłę są wysokimi przeszkleniami. Pełnią funkcję świetlików, doprowadzając światło dzienne do najgłębszych części wnętrza. Dzięki nim bryła, mimo swojej skali, zyskuje wizualną lekkość. Spokojny rytm segmentów przypomina muzyczną frazę - z wyraźnymi akcentami, ale też miejscem na pauzę. Pomiędzy segmenty z betonu o ciepłym odcieniu i szorstkiej fakturze, architekci wprowadzili pionowe lamele z mosiądzu. Odbijając promienie słońca, ożywiają one elewację subtelną grą światła i cienia.
- Nasz budynek nie podnosi głosu w przestrzeni miasta. Odpowiada prostą proporcją, światłem i klarowną formą. Jego siła nie wynika z pojedynczego gestu, ale z konsekwencji i harmonii wszystkich części projektu - opowiada Katarzyna Głażewska.
Wnętrze otwiera przestronne, wielopoziomowe foyer. Przez duże przeszklenia widać otaczający budynek park, a wnętrze wypełnia się naturalnym światłem. Wzrok przyciąga miękka, łukowata ściana głównej sali koncertowej, pokryta ręcznie patynowanym mosiądzem. W ciągu dnia metal delikatnie rozprasza promienie wpadające przez świetliki dachowe, wieczorem natomiast ciemnieje, budując nastrój wyciszenia.
Z foyer przechodzi się bezpośrednio do strefy muzycznej, którą tworzą dwie sale o zupełnie różnym charakterze. Główną salę symfoniczną zamknięto w klasycznym układzie shoebox, gwarantującym najlepszą akustykę. To potężna kubatura 25 000 m3, w której trzy poziomy balkonów kaskadowo schodzą ku estradzie. Z kolei sala kameralna oraz sala prób orkiestry zostały otwarte przeszkleniami na park, pozwalając muzykom pracować w rytmie naturalnego światła, z widokiem na zieleń izolującą ich od hałasu miasta.
Ta wizualna lekkość wnętrz kryje w sobie rygorystyczną technologię. Największym wyzwaniem było całkowite odcięcie sal od drgań generowanych przez pobliskie torowisko tramwajowe. Architekci rozwiązali to za pomocą zaawansowanego systemu box-in-box (pudełko w pudełku).
- Główna sala koncertowa to w rzeczywistości osobna, wewnętrzna betonowa kapsuła, która stoi na specjalnych wibroizolatorach - wyjaśnia Katarzyna Głażewska. Konstrukcję dopełnia bezgłośna wentylacja, która wtłacza świeże powietrze pod fotele z minimalną, niewyczuwalną prędkością, eliminując jakikolwiek szum instalacji, oraz pełne okablowanie audio-wideo połączone z wyizolowanym studiem nagrań.
Plus3-architekci stworzyli koncepcję architektury wyciszenia, która ze spokojem rozmawia z trudnym otoczeniem Ronda Grzegórzeckiego. Autorzy projektu nie szukali jednego, dominującego gestu, ale pozwolili różnym funkcjom budynku współistnieć na równych prawach.
– Nasz projekt filharmonii opiera się na idei wielogłosu potraktowanej jako praktyczna zasada kompozycji. Poszczególne części są niezależne, a jednocześnie splatają się w jeden architektoniczny utwór – podsumowuje Katarzyna Głażewska.
Artykuł zewnętrzny
Podobne artykuły
Komentarze