Polska znajduje się na piątym miejscu w Europie pod względem całkowitych zasobów logistyczno-magazynowych. Na koniec 2024 roku sięgnęły one w naszym kraju 33,9 mln mkw., co oznacza wzrost o 9,2 proc. w ujęciu rocznym – wynika z danych CBRE. W budowie jest 1,76 mln mkw. i to najniższy wynik od 3 kw. 2020 roku.
Złagodzenie restrykcji w gospodarce przyniosło w czerwcu wyraźny wzrost sprzedaży nowych mieszkań. Utrzymanie poziomu cen i zainteresowania nabywców dobrym prognostykiem dla branży deweloperskiej na drugą połowę roku.
Przy zakupie mieszkania warto zastanowić się nad tym, jakie są nasze potrzeby oraz oczekiwania. Istotne jest przede wszystkim kto i kiedy będzie w nim mieszkał. Zwykle decydujemy się na zakup nieruchomości uwzględniając naszą obecną sytuację rodzinną. Zanim podejmiemy decyzję i zaczniemy się rozglądać na rynku nieruchomości, zadajmy sobie kilka pytań. Czy mieszkanie będzie przeznaczone dla singla czy dla większej rodziny? Czy przewidujemy powiększenie rodziny w najbliższych latach?
Na koniec II kwartału 2025 roku łączna powierzchnia magazynowa na rynkach wschodzących w Polsce wyniosła niemal 5,4 mln m kw., co stanowiło 15% całkowitych zasobów w kraju. Największą dynamikę rozwoju odnotowano w regionach takich jak Kujawy, Podkarpacie, Polska Wschodnia, a także w miastach regionalnych, m.in. w Kielcach, Zielonej Górze czy Legnicy. Popyt na powierzchnie magazynowe w tych lokalizacjach w pierwszej połowie 2025 roku wzrósł aż o 78% w porównaniu z rokiem poprzednim, a deweloperzy zwiększyli aktywność budowlaną do poziomu niemal 270 000 m kw.
Rynek nieruchomości w Polsce notuje mniej transakcji w tym roku, choć ceny transakcyjne mieszkań w największych miastach wciąż rosną. Tymczasem w Europie inwestycje w nieruchomości ożywają po obniżce stóp procentowych przez EBC. Czy w Polsce czeka nas podobny scenariusz? – Wydaje się, że zastój na rynku polskim wiązał się z niewiadomą dotyczącą kredytów. Inwestycje w nieruchomości cieszą się u nas ogromnym zaufaniem, a niższe stopy napędzają inwestycje – podkreśla Radosław Jodko, ekspert ds. inwestycji.
Jeszcze dwa lata temu wielu inwestorów mówiło wprost: „na kredyt się już nie da kupić mieszkania na wynajem”. Wysokie stopy procentowe, rekordowe raty i niska dostępność kredytu skutecznie zniechęcały nawet najbardziej doświadczonych graczy. Na rynku dominowało przekonanie, że jedynym rozsądnym ruchem jest czekanie. Czekanie, aż stopy spadną, aż banki poluzują, aż ceny się ustabilizują. Dziś sytuacja zaczyna się odwracać – i to szybciej, niż wielu się spodziewało.
Według danych Eurostatu ze stycznia 2019 roku, zarobki Polaków plasują się w kategorii od 500 EUR do 1 000 EUR miesięcznie, zaś w większości krajów Europy Zachodniej wynagrodzenia wynoszą co najmniej 1 000 EUR. Pomimo różnicy w wysokości miesięcznych przychodów, to właśnie Polacy należą do nielicznych mieszkańców Europy, którzy posiadają nieruchomości na własność.
Wyniki rynku inwestycyjnego nieruchomości komercyjnych w Polsce w pierwszych trzech kwartałach 2025 r. (2,6 miliarda euro) odzwierciedlają stabilną sytuację rynkową, z wolumenem zbliżonym do ubiegłorocznego wyniku w tym samym okresie (2,8 miliarda euro). Zrealizowano 105 transakcji, co wskazuje na wzrost płynności w stosunku do roku ubiegłego (87 transakcji w tym samym okresie). Polski kapitał coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność, korzystając z atrakcyjnych cen nieruchomości. Natomiast kapitał typu „core” pozostaje ostrożny - tylko dwie transakcje przekroczyły próg 100 mln euro.
W ujęciu ogólnym rok 2025 przyniósł europejskiemu rynkowi nieruchomości stabilizację po latach turbulencji. Był to okres wyhamowania inflacji, stabilizacji stóp procentowych oraz stopniowej odbudowy popytu. Po gwałtownych wstrząsach z lat 2022–2023 i stagnacji w 2024 roku, rynek zaczął odzyskiwać równowagę, choć proces ten przebiegał nierównomiernie. Kluczowym zjawiskiem stało się wejście Europy w fazę „nowej normalności”, definiowaną przez wyższe koszty finansowania, zwiększoną selektywność inwestorów oraz rosnące znaczenie sektora najmu.
Rekordowe notowania deweloperów na GPW, spadające stopy procentowe i rosnący popyt na kredyty mieszkaniowe przyciągają uwagę inwestorów. Coraz więcej z nich spogląda również na lokalizacje poza wielkimi miastami. Eksperci wskazują nowe trendy i przestrzegają przed wyciąganiem zbyt pochopnych i uproszczonych wniosków.
Polska starzeje się najszybciej w Unii Europejskiej, a jednocześnie dysponuje jedną z najniższych dostępności placówek opieki całodobowej oraz projektów senioralnych (Senior Housing). Raport JLL „Rynek nieruchomości senioralnych w Polsce” pokazuje głęboką lukę podażową przy równoczesnym, solidnym fundamencie popytowym. Do 2050 roku liczba osób w wieku 65+ wzrośnie o ok. 2,1 mln, a populacja 75+ sięgnie blisko 4,8 mln. W tym samym czasie krajowy zasób miejsc opieki całodobowej i mieszkań senioralnych pozostaje niewspółmiernie niski: w placówkach opieki długoterminowej to zaledwie 49,5 miejsca na 1000 osób 75+, a komercyjny Senior Housing liczy około 600 lokali w skali kraju, czyli ok. 0,2 lokalu na 1000 osób 75+. Przy średnim obłożeniu rzędu 95% i wielomiesięcznych listach oczekujących, te liczby jednoznacznie potwierdzają trwałą nadwyżkę popytu nad podażą.
Październik przyniósł wyraźny skok zainteresowania kredytami hipotecznymi. Liczba wniosków wzrosła o ponad 21 proc. w stosunku do września, co przełożyło się na sumarycznie zaciągnięte w bankach 15 miliardów złotych. Jeszcze nie wiadomo, czy to początek trendu, czy tylko zbieg sprzyjających okoliczności.
Matexi Polska poinformowała o otrzymaniu prawomocnego pozwolenia na użytkowanie niedawno ukończonej inwestycji „Człuchowska-Bemowo”. Projekt powstały u zbiegu ul. Człuchowskiej z ul. Raginisa, jest kolejną udaną inwestycją Matexi Polska na Bemowie.
Na warszawskim rynku w budowie jest aktualnie około 230 tys. mkw. powierzchni w 8 budynkach biurowych. Na sześciu głównych rynkach regionalnych realizowanych jest łącznie około 270 tys. mkw. nowych biur. To wartości kilkukrotnie niższe niż rejestrowane w czasie rynkowego boomu.
W 2025 r. segment mieszkań premium funkcjonował w warunkach wyraźnie większej ostrożności po stronie popytu. Klienci potrzebują dziś więcej czasu na podjęcie decyzji zakupowej niż jeszcze kilka lat temu – proces, który wcześniej trwał około 1–3 miesięcy, obecnie wydłużył się do 3–6 miesięcy, a w przypadku domów nawet do 6–12 miesięcy. Umacnia się pozycja kupujących. Ceny wciąż rosną, ale w znacznie wolniejszym tempie niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Zwiększa się różnica pomiędzy kwotami ofertowymi, a transakcyjnymi. Wybór mieszkań luksusowych jest duży, ale deweloperzy ostrożniej podchodzą do nowych inwestycji i częściej szukają kupujących wśród osób z zagranicy.