Wynajem niewielkiego mieszkania kosztuje prawie o połowę drożej, niż miesięczny koszt obsługi kredytu z dopłatą.
Z korzyścią dla klientów oraz w oparciu o wysokie standardy na rynku usług deweloperskich. Kodeks Dobrych Praktyk funkcjonuje już kilkanaście lat.
Tylko w okresie styczeń-marzec 2022 r. deweloperzy oddali do użytku 54,7 tys. nowych mieszkań w całej Polsce[1]. To oznacza, że co miesiąc w naszym kraju przybywa średnio kilkanaście tysięcy szczęśliwych nabywców swojego „M”. Najpierw zakup lokum, które istnieje tylko na papierze, a potem odebranie już kluczy do własnego nowego mieszkania to dla wielu spełnienie marzeń, ale kiedy pierwsze emocje już opadną, okazuje się, że stajemy przed kolejnym, nie mniej wymagającym zadaniem: wykończeniem i aranżacją wnętrza.
Czynnikami kształtującymi rynek w 2017 roku będą głównie podwyższenie wkładu własnego do kredytu na mieszkanie (20% od stycznia 2017 r.) oraz wyhamowanie programu MdM po drugim kwartale przyszłego roku.
Według najnowszych danych NBP, transakcyjne ceny używanych mieszkań w Łodzi, Trójmieście, Wrocławiu i Katowicach wzrosły w ciągu minionych 12 miesięcy aż o ok. 10%. Nowe mieszkania najbardziej zdrożały w Szczecinie (prawie 12%), a także Trójmieście, Krakowie, Opolu i Bydgoszczy (o ok. 8%).
Jak wynika z najnowszego raportu Metrohouse i Expandera, część banków umożliwiła już rozpoczęcie procedury uzyskania kredytu z dopłatą w ramach programu „Mieszkanie dla Młodych”.
Dane z raportu rocznego Colliers podsumowującego 2021 r. pozwalają prognozować, że wysoki popyt na mieszkania, nabywane zarówno w celach użytkowych jak i inwestycyjnych oraz niewystarczająca podaż napędzać będą wzrost cen mieszkań i gruntów w całej Polsce.
14 czerwca zainaugurowany został oficjalnie Pilotażowy Program „Energooszczędnej Hipoteki” projektu EeMAP (z ang. Energy efficiency Mortgage Action Plan), planu działania na rzecz kredytów hipotecznych finansujących energooszczędne nieruchomości mieszkaniowe. Udział banków w programie zmienia m.in. standardy pracy rzeczoznawców majątkowych w procesie wyceny nieruchomości.
Polacy częściej niż mieszkańcy Unii Europejskiej wolą mieszkać we własnym lokum, niż wynajmować. W 2020 roku niemal 86 proc. z nas było właścicielem mieszkania, a 14 proc. decydowało się na wynajem – wynika z danych Eurostatu.
Najatrakcyjniejsze mieszkania – te z dużymi tarasami, ogródkami czy wyjątkowo korzystnym rozkładem zazwyczaj sprzedają się jako pierwsze – często jeszcze na etapie budowy. To z kolei prowadzi do sytuacji, że w chwili, gdy inwestycja jest już gotowa, w budynku pozostaje jedynie kilka, kilkanaście wolnych lokali. To częsta praktyka na rynku pierwotnym.
Trudne czasy wymagają skutecznych rozwiązań, szczególnie w kwestii kredytów hipotecznych. Obecnie uzyskanie finansowanie nieruchomości zabezpieczonej hipoteką nie jest łatwe, bo ostatnie miesiące to czas zaostrzania procedur i wymagań stawianych przez banki.
Młode osoby coraz częściej nie przywiązują wagi do posiadania własnego mieszkania. Zamiast kupować, mieszkają jak najdłużej z rodzicami. Cenią niezależność rozumianą jako realizację swoich pasji: podróżowania, doświadczania nowych doznań. Jak wygląda zakup mieszkań przez młodych ludzi z punktu widzenia psychologa?
Stopniowa likwidacja wskaźnika WIBOR, obniżenie rat kredytów o kilkaset złotych, poprawa zdolności kredytowych i ustabilizowanie sytuacji na rynku nieruchomości – to dobre wiadomości dla osób planujących zakup własnego mieszkania w 2023 roku. Co dokładnie przyniesie nam nowy rok? Czy warto zainwestować w nieruchomość? I jak znaleźć idealne lokum dla rodziny? Sprawdzamy!
Wojna, pandemia, wysoka inflacja, ograniczenia w dostępie do kredytów – te i inne czynniki wywróciły do góry nogami rynek nieruchomości. Mając tak wiele niewiadomych odnośnie możliwych scenariuszy kształtowania się sytuacji na rynku nieruchomości trudno jest prognozować, co wydarzy się w 2023 r. Także wśród ankietowanych agentów nieruchomości Metrohouse nie wyłania się jednolity obraz rynku.
Polacy są coraz bardziej świadomi potrzeby zabezpieczenia długoterminowych zobowiązań finansowych. Jak podaje NBP, już co trzeci Polak (35 proc.) gromadzi oszczędności na fundusz awaryjny czy nieprzewidziane potrzeby.