Budynki kompleksu The Warsaw HUB otrzymały certyfikaty „Obiekt Bez Barier” przyznawane przez Fundację Integracja.
Średnia cena mieszkań oferowanych przez deweloperów w Warszawie rośnie praktycznie nieprzerwanie od 5 lat. Jak wynika z danych serwisu tabelaofert.pl na koniec września 2021 roku za metr kwadratowy własnego „M” w stolicy zapłacić trzeba było 12 325 zł, co oznacza wzrost aż o 60,2% od 2017 roku.
Każdego roku powstaje w Polsce kilkadziesiąt tysięcy domów jednorodzinnych. Jak ubezpieczyć nieruchomość w budowie?
Tylko w okresie styczeń-marzec 2022 r. deweloperzy oddali do użytku 54,7 tys. nowych mieszkań w całej Polsce[1]. To oznacza, że co miesiąc w naszym kraju przybywa średnio kilkanaście tysięcy szczęśliwych nabywców swojego „M”. Najpierw zakup lokum, które istnieje tylko na papierze, a potem odebranie już kluczy do własnego nowego mieszkania to dla wielu spełnienie marzeń, ale kiedy pierwsze emocje już opadną, okazuje się, że stajemy przed kolejnym, nie mniej wymagającym zadaniem: wykończeniem i aranżacją wnętrza.
Odpowiednio zaprojektowane i inteligentne przestrzenie przekładają się na nasz dobrostan. Gdy w pobliżu miejsca zamieszkania mamy dostęp do niezbędnych usług, placówek handlowych i edukacyjnych, a także transportu publicznego, sprzyja to aktywności fizycznej i pozwala zaoszczędzać czas wolny.
Inflacja w Polsce osiągnęła najwyższy poziom od 20 lat. W związku z czym, wiele osób staje przed dylematem, w jaki sposób zabezpieczyć swoje oszczędności, aby nie traciły na wartości. Wciąż ogromną popularnością cieszą się nieruchomości mieszkaniowe. Jednak eksperci wskazują, że zdecydowanie lepszą ochroną kapitału jest ziemia, uważana za jedną z najbezpieczniejszych przystani w dobie trwającego kryzysu.
Po wyjątkowych wyzwaniach związanych z COVID-19, ożywienie gospodarcze powinno zwiększyć zaufanie inwestorów na rynku nieruchomości.
Mimo korona-kryzysu, ceny nowych mieszkań nadal rosną w rekordowym tempie. Aż w 11 dużych miastach ceny są o ponad 10% wyższe niż przed rokiem.
Polskie mieszkania wciąż nie wyglądają nader imponująco na tle ich europejskich odpowiedników. Zwłaszcza pod względem oferowanej powierzchni, która w Polsce wynosi średnio 29 mkw., podczas gdy w Danii to aż 60 mkw. Eksperci wskazują, że sytuacja ulega poprawie, jednak dotarcie do średniej europejskiej może zająć nam nawet 30 lat.
Pomimo poprawy sytuacji mieszkaniowej, polskie lokale na przestrzeni 5 lat “powiększyły się” zaledwie o 2 metry. Pod względem powierzchni, wciąż daleko nam do takich krajów jak Dania, Szwecja czy Niemcy i wszystko wskazuje na to, że w najbliższych latach trend ten nie ulegnie zmianie. Nadal najbardziej popularne będą mieszkania z dwoma pokojami.
Szczególną popularnością wśród warszawskich inwestorów średnio i długoterminowych cieszą się kawalerki i mniejsze mieszkania, pod warunkiem, że będą dobrze zlokalizowane.
Mijający rok jest rekordowy pod względem liczby sprzedanych mieszkań, a najbliższe miesiące zapowiadają się równie obiecująco. W 2018 roku rynek nieruchomości czekają jednak zmiany, m.in. w prawie budowlanym. W jaki sposób nowe regulacje wpłyną na deweloperów? Czy przyszły rok przyniesie nieuchronny wzrost cen mieszkań?
Polacy kupują mieszkania na potęgę. W trzecim kwartale 2021 roku deweloperzy rozpoczęli realizację podobnej liczby mieszkań jak przed rokiem i uzyskali o 18 proc. więcej pozwoleń na budowę niż w tym samym kwartale 2020 roku[1]. Wciąż utrzymuje się zainteresowanie mieszkaniami z rynku pierwotnego. Na co zatem, warto zwrócić szczególną uwagę, kupując mieszkanie od dewelopera, aby zadbać o nasze finanse i aby dobrze się do tego zakupu przygotować?
W domu intensywnie pracują kaloryfery, mimo to w pomieszczeniach nie udaje się uzyskać komfortowej temperatury. Dlaczego tak się dzieje? To wynik dużych strat ciepła, które są spowodowane np. niewłaściwym dociepleniem „czterech kątów” czy niewydajną instalacją grzewczą.
Polacy coraz częściej uciekają z zatłoczonych miast na tereny wiejskie wynika z opublikowanego w czerwcu tego roku raportu GUS. W ostatnim roku na tereny podmiejskie i wiejskie przeniosło się 244 tys. osób. o 35,3 tys. więcej niż ze wsi do miast.