Rynek nieruchomości w Polsce ma się bardzo dobrze. Mimo rosnących cen mieszkań, zainteresowanie kupnem nowego lokum nie słabnie, także z myślą o wynajmie. Nieruchomości dalej chętnie kupujemy na kredyt. Zaciągamy je na coraz wyższe kwoty. Najczęściej jest to między 200 a 500 tys. zł. Kredyty o tej wartości stanowią̨ aż 81 proc. wszystkich hipotek udzielonych w III kw. br.
Wyniki sprzedaży w IV kw. okazały się rozczarowujące. Pomimo wielu wysiłków marketingowych i szerokiego wyboru lokali w ofercie sprzedaż wzrosła w porównaniu z poprzednim, bardzo słabym kwartałem tylko nieznacznie. Według danych JLL roczna sprzedaż na sześciu największych rynkach nie przekroczyła 40 tys. jednostek. Eksperci JLL podsumowują sytuację na rynku mieszkaniowym w 2024 r.
Już od 1 stycznia 2015r. zmieniają się przepisy dotyczące zaciągania kredytu hipotecznego. Do tej pory obowiązkowy wkład własny wynosił 5% wartości nieruchomości, w nowym roku wzrośnie dwukrotnie. Zatem decydując się na zakup lokalu w nowym roku o wartości 300.000 zł powinniśmy posiadać co najmniej 30.000 zł oszczędności.
Problem z utrzymaniem się na emeryturze jest w Polsce powszechny, a co istotne, nie każdy ma możliwość dorabiania. Jednym z rozwiązań trudnej sytuacji finansowej jest renta dożywotnia, którą senior otrzymuje po przeniesieniu prawa własności do nieruchomości na fundusz hipoteczny.
Mimo że mówi się, iż kryzys gospodarczy mamy już za sobą, banki nadal niechętnie kredytują inwestycje deweloperów. Czy jeśli taki stan rzeczy się utrzyma kupujący powinni spodziewać się wzrostu cen mieszkań? Czy na problemach rynku pierwotnego skorzysta rynek wtórny? Eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) prognozują jak sytuacja ta wpłynie na rynek nieruchomości i kredyty hipoteczne.
Rodzina na swoim będzie wsparciem dla osób kupujących mieszkania jeszcze tylko kilka miesięcy. Pomimo małego wyboru mieszkań, które obejmują dopłaty warto o nie powalczyć, bo w najbliższym czasie nic nie zastąpi tego programu.
Jeszcze dekadę temu luksus kojarzył się głównie z metrażem, lokalizacją i prestiżowym logo. Dziś definicja dóbr premium ulega transformacji. Coraz częściej o wartości inwestycji decydują nie tylko użyte materiały i jakość wykonania, lecz także poziom bezpieczeństwa, inteligentne rozwiązania i dbałość o detale prawne.
Wraz z zakończeniem programu „Rodzina na swoim” spadł udział relatywnie tanich mieszkań w transakcjach zawieranych na rynku wtórnym. A to powoduje wzrost średnich cen.
Zakup mieszkania deweloperskiego pod wynajem od zawsze było dobrym pomysłem na pomnażanie kapitału i zabezpieczenie sytuacji finansowej na przyszłość. Czy obecnie w dobie wysokiej inflacji, niestabilnych stóp procentowych i kredytu 2% to nadal dobra inwestycja? Jakie plusy i minusy ma zakup mieszkania pod wynajem? Podpowiadamy.
Osoby planujące zakup nieruchomości stoją przed niełatwym wyborem. Od nowego roku bowiem zmieniają się zasady nabywania lokum przy zewnętrznym wsparciu finansowym.
Na koniec czerwca w programie Mieszkanie dla Młodych wykorzystano już prawie wszystkie środki dostępne obecnie na 2017 rok. 5 lipca BGK zaprzestał przyjmowania wniosków o dopłaty na przyszły rok, tych na 2016 nie ma już dawno, zatem klienci będą mogli kupować tylko mieszkania z dopłatą z puli na 2018 rok.
2 kwartał 2024 r. nie przyniósł pocieszających informacji dla osób przygotowujących się do zakupu mieszkania. Ceny w transakcjach na rynku wtórnym ponownie wzrastają, podobnie jak średnie ceny w katalogach deweloperów.
Gdy nieruchomość została kupiona na kredyt i zachodzi potrzeba jej sprzedaży, niekoniecznie trzeba wcześniej spłacić zobowiązanie w całości z własnych środków. W rzeczywistości istnieją też inne warianty transakcji, które wskazują eksperci Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF).
Grupa Inwest wprowadza do sprzedaży II etap popularnego projektu Jasielska 8C. Tym razem w ramach 2 budynków wielorodzinnych powstanie 208 mieszkań o zróżnicowanych powierzchniach.
Przedłużają się prace nad oczekiwaną przez Seniorów ustawą o dożywotnim świadczeniu pieniężnym. Tymczasem eksperci apelują o przyspieszenie procesu legislacyjnego, bo w obecnym stanie prawnym nadzorowani są jedynie ci, których w praktyce sprawa wcale nie dotyczy.