Polski rynek nieruchomości od kilku lat świetnie się rozwija z niewielkim tylko wsparciem ze strony państwa. Nie oznacza to, że wszystko działa idealnie, ale nasilająca się rządowa ingerencja powinna być dobrze przemyślana, by usunąć istniejące bariery, nie tworząc jednocześnie nowych i nie zaburzając równowagi.
Rynek gruntów inwestycyjnych w Polsce wchodzi w fazę strukturalnego niedoboru najlepszych lokalizacji. Przy utrzymującym się popycie deweloperskim przekłada się to na wzrost cen wyraźnie powyżej poziomu inflacji – wynika z raportu firmy doradczej JLL „Rynek gruntów inwestycyjnych w Polsce”. Na głównych rynkach ceny działek pod zabudowę mieszkaniową wzrosły średnio o około 5% rok do roku. W Warszawie poza ścisłym centrum odnotowano stawki do 8 000 zł za 1 m kw. PUM (powierzchni użytkowej mieszkalnej), a w samym centrum górna granica wycen sięga około 16 000 zł za 1 m kw. PUM.
Coraz więcej sygnałów wskazuje, że po kilku latach zrównoważonego, choć ostatnio gwałtownie przyspieszającego wzrostu, polski rynek nieruchomości wchodzi w fazę większych napięć między popytem a podażą. Najbardziej odczuwalnymi oznakami zmian na rynku są rosnące ceny mieszkań i kosztów budowy.
Rynek mieszkań inwestycyjnych w Polsce wchodzi w etap dojrzałości, w którym decyzja „kupię i wynajmę” coraz częściej przestaje wystarczać. Przez lata inwestowanie w mieszkanie było powszechnie postrzegane jako prosta, bezpieczna droga do pomnażania kapitału: nieruchomość generowała czynsz, a jej wartość rosła. Dziś ten schemat nadal działa, ale coraz częściej wymaga znacznie głębszego rachunku. Realna stopa zwrotu zależy nie tylko od wysokości czynszu, lecz także od kosztów utrzymania, pustostanów, czasu poświęcanego na zarządzanie, ryzyk prawnych oraz tego, czy lokal będzie można sprzedać w przyszłości w rozsądnym czasie i bez istotnej przeceny. W konsekwencji inwestorzy są coraz bardziej selektywni: analizują mikrolokalizację, płynność wyjścia, profil najemcy i scenariusze na wypadek zmian rynkowych, a także porównują klasyczny najem z innymi modelami, szukając bardziej przewidywalnych przepływów.
W biznesowej dzielnicy Krakowa, przy rondzie Matecznego funkcjonuje już 10 biurowców oferujących łącznie 88,7 tys. mkw. powierzchni komercyjnej. Obecnie trwają intensywne prace nad trzema kolejnymi inwestycjami. Czy taka podaż, ma szansę na znalezienie odbiorców w obecnych warunkach?
W II kwartale 2024 roku popyt na nowe mieszkania w stolicy spadł. Sprzedane zostały 2623 lokale, o 40,7 proc. mniej niż w pierwszych trzech miesiącach roku – wynika z nowego raportu CBRE i redNet Property Group. To przede wszystkim efekt wygaszenia rządowego programu „Bezpieczny Kredyt 2%” i przedłużającego się oczekiwania na kolejny.
W ub. roku rozpoczęto budowę blisko 190 tys. i oddano do użytku ponad 220 tys. nowych lokali
Europejski segment nieruchomości premium rośnie szybciej niż rynek masowy. Kapitał systematycznie przepływa z przegrzanych metropolii do destynacji sprzedających styl życia: kurortów alpejskich, regionów nadmorskich i jeziornych. Zdaniem Radosława Jodko, eksperta ds. inwestycji, w tej nowej geografii Mazury są dziś najbardziej niedoszacowanym kierunkiem premium w tej części Europy.
Całkowita podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej na obszarze Polski Zachodniej, po oddaniu do użytku 73,3 tys. mkw. w 2020 r., wyniosła pod koniec grudnia 693 tys. mkw.
Biura w Warszawie rozchodzą się jak przed pandemią. W 2022 r. popyt wyniósł 860 tys. mkw., o 33 proc. więcej niż rok wcześniej i niemal tyle samo co w rekordowym 2019 r.
Wnioski płynące z majowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, dane wskazujące na przyspieszającą dynamikę średniej płacy oraz sytuacja na rynku pracy - to główne czynniki, które powinny podtrzymywać i tak już rozgrzaną koniunkturę na rynku nieruchomości. Sytuacja na polskim rynku nadal sprzyja inwestycjom w nieruchomości, mimo, że ceny mieszkań i apartamentów wyraźnie rosną.
Na koniec 2025 r. zakończyły się inwestycje mieszkaniowe rozpoczęte w Warszawie w odpowiedzi na zwiększony popyt sprzed dwóch lat. Przyczyniło się to do wzrostu udziału gotowych niesprzedanych lokali w ofercie do rekordowego poziomu 19,6 proc. – wynika z najnowszych danych CBRE i Tabelaofert.pl. Łącznie w sprzedaży jest 16,7 tys. mieszkań. Mimo średniego wzrostu cen o 4,8 proc. w ujęciu rocznym, zainteresowanie nabywców jest duże. Zdaniem ekspertów CBRE początek 2026 r. przyniesie dobre wyniki sprzedażowe.
Sytuacja na rynku mieszkaniowym w Polsce jest stabilna. Podaż mieszkań jest duża przy nie słabnącym popycie. Mieszkania kupowane są nie tylko do użytku prywatnego, ale również w celach inwestycyjnych, pod wynajem lub do dalszej sprzedaży. Ze względu na niskie stopy procentowe na lokatach i obligacjach nie dziwi, że inwestorzy szukają innych możliwości alokacji nadwyżki kapitału.
Kolejne obniżki stóp procentowych spowodowały nieznaczny wzrost zainteresowania rynkiem mieszkaniowym. Popyt na mieszkania nie uległ jednak skokowemu zwiększeniu. Na rynku wtórnym można wynegocjować więcej niż zwykle i choć ceny ofertowe spadają, to w transakcjach nie widać wyraźnej korekty, która mogłaby zachęcić do wzmożonych zakupów.
Rynek pierwotny w Polsce już od pięciu lat zalicza okres wzrostu o bezprecedensowej wręcz skali, o czym świadczyć mogą regularnie bite rekordy, zarówno pod względem liczby mieszkań wprowadzanych do oferty, jak i tych sprzedawanych.