Małe mieszkanie nie musi oznaczać ciasnoty. Wręcz przeciwnie – odpowiednio zaplanowana przestrzeń może stać się wygodnym, funkcjonalnym i przyjaznym miejscem do życia. Mikrokawalerki i mikroapartamenty, coraz popularniejsze w polskich miastach, pokazują, że ograniczony metraż może nieść ze sobą duże możliwości. Jak sprawić, by każdy metr kwadratowy pracował na komfort codzienności?
Jeszcze w czasach PRL-u kawalerki o powierzchni 18–21 m² były czymś powszechnym. Niewielkie, ale funkcjonalne mieszkania powstawały masowo, miały pełną własność, odrębne księgi wieczyste i zaspokajały potrzeby singli, studentów czy młodych rodzin. Nie było żadnego przepisu, który arbitralnie zabraniałby budowania mieszkań poniżej określonego metrażu.
Na świecie coraz częściej mówi się o mikroapartamentach nie jako o kompromisie, ale o nowoczesnym i elastycznym stylu życia. Rosnące ceny nieruchomości, urbanizacja i zmieniające się modele rodzinne sprawiają, że mniejsze mieszkania przestają być koniecznością – a stają się wyborem. Polska dopiero odkrywa ten potencjał, podczas gdy w USA, Japonii i Niemczech mikroapartamenty to już stabilny segment rynku. Co możemy z tych doświadczeń wynieść – jako branża, inwestorzy i społeczeństwo?
Już wkrótce deweloperzy będą mogli wypuszczać na rynek naprawdę małe mieszkania. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa planuje znieść normy dotyczące minimalnej powierzchni pomieszczeń w nowych budynkach.
Jak potwierdzają specjaliści, zainteresowanie kawalerkami i mikroapartamentami jest obecnie wyższe niż mieszkaniami o większych metrażach. Świeżo upieczeni właściciele stają przed nie lada wyzwaniem, jakim jest zaaranżowanie tak niewielkiej przestrzeni.