W ostatnich latach zauważalna jest zmiana w sposobie myślenia o własności jako wartości. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez firmę PwC Polska, z których wynika, że aż 81 proc. respondentów zgadza się ze stwierdzeniem, że bardziej opłacalne jest korzystanie z cudzych dóbr niż posiadanie ich na własność. Trend „korzystania bez nabywania” widać również na rynku nieruchomości – z roku na rok rośnie liczba wynajętych mieszkań.
111 550 mieszkań oddali w 2018 r. do użytkowania deweloperzy – wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego. To historyczny rekord i być może symboliczny koniec okresu boomu mieszkaniowego, na co wskazuje coraz więcej czynników.
Miejsce pracy, ekskluzywny hotel, akademik, a może po prostu sposób na samotność? Coliving, czyli mieszkania współdzielone to światowy trend ostatnich lat, który przewrócił do góry nogami tradycyjne rozumienie własnych “czterech kątów”. Na czym polega jego fenomen?
Dane GUS po pierwszych pięciu miesiącach roku wskazują na możliwość pojawienia się kłopotów z podażą mieszkań, choć prawdopodobnie mogą one mieć charakter przejściowy, a ich skala niezbyt duża. Na razie rynek bije kolejne historyczne rekordy.
Boom na rynku mieszkaniowym trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na to aby w najbliższym czasie stan ten uległ drastycznej zmianie. Głosy jakie dochodzące z rynku wskazują jednak, że może być coraz trudniej.
Za oknem widzimy chodniki pełne kolorowych liści, ale już za kilka tygodni najprawdopodobniej spadnie pierwszy śnieg, pokrywając ulicę białym puchem. Jesień i zima to początek wytężonej pracy dla wielu branż, w tym dla firm zajmujących się zarządzaniem nieruchomościami.
Łódź przez wielu jeszcze do niedawna uważana za mocno industrialne miasto, niewątpliwie zyskuje na atrakcyjności. Dowodem na to jest m.in. 2. miejsce w rankingu Lonely Planet Best in Travel, wskazującym najciekawsze lokalizacje na świecie do odwiedzenia w 2019 roku. To prestiżowe wyróżnienie nie jest przypadkowe.
Władze Krakowa od kilku ostatnich lat prowadzą zintensyfikowane działania zmierzające do poprawy jakości powietrza.
Najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego potwierdzają, że w pierwszych dwóch miesiącach 2019 roku deweloperzy oddali do użytkowania rekordowo dużą liczbę mieszkań, o prawie 17 proc. wyższą niż przed rokiem. O ponad 5 proc wzrosła także liczba rozpoczętych budów. Ale statystyki jednocześnie wprost wskazują, że aż o 12 proc. zmniejszyła się aktywność w pozyskiwaniu pozwoleń na budowę, co w dalszej przyszłości wpłynie na mniejszą podaż lokali.
Boom na rynku mieszkaniowym trwa w najlepsze i nic nie wskazuje na to aby w najbliższym czasie stan ten uległ drastycznej zmianie. Głosy jakie dochodzące z rynku wskazują jednak, że może być coraz trudniej. Głównie za sprawą malejącej dostępności atrakcyjnych gruntów i ich rosnącej ceny.
Klitka z pełną satysfakcją – tak mieszka się w Hongkongu, Singapurze czy Tajlandii, a niedługo być może i w Polsce. Microliving to trend w architekturze, do którego powstania przyczyniły się twarde warunki rynkowe i urbanistyczne. Zakłada on, że do szczęścia potrzebujemy coraz mniej własnej przestrzeni, a coraz więcej udogodnień i jakości.
Na warszawskiej Woli w pierwszych trzech kwartałach tego roku oddano do użytkowania więcej domów i mieszkań niż w całych województwach lubuskim, opolskim i świętokrzyskim, a niewiele mniej niż w podlaskim i warmińsko-mazurskim. Home Broker sprawdził, gdzie w Polsce buduje się najwięcej, a gdzie najmniej.
Niezwalniające wzrosty cen mieszkań sprawiają, że opłacalność inwestycji w lokal na wynajem spada. 5,18 proc. netto w skali roku to jednak i tak kuszące zyski, choć należy pamiętać o ryzykach związanych z takim sposobem ulokowania pieniędzy.
Najnowsza prognoza NBP zakłada mocniejszy wzrost inflacji, który jednak nie skłoni RPP do podwyżki stóp procentowych. Taka sytuacja nadal będzie zdecydowanie sprzyjać inwestycjom w nieruchomości, zwiększając ich przewagę nad alternatywnymi sposobami lokowania oszczędności.
Potężne silniki w autach i wielkie lodówki pełne zamrożonego jedzenia – populacja XXI wieku cierpi na groźną chorobę, która nazywa się konsumpcjonizmem.